poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Four Kings
Znamy jest powszechnie świetny dokument MurderBall o amerykańskich graczach rugby na wózkach. Opowiedziana z pasją i bez litości historia o twardzielach chwyta za serce, ale w inny sposób niż zazwyczaj filmy o osobach niepełnosprawnych. W tym filmie urzeka nas zwyczajna zaciekła rywalizacja, determinacja i brutalność gry. Bohaterowie to zawodnicy światowej klasy, ich codzienne życie wypełniają treningi i zawody, celem jest bycie najlepszym i zdobycie mistrzostwa. Czasem nawet podkładają sobie świnie…jak chyba każdy, kto chce wygrać za wszelka cenę. Zafascynowanie filmem, który nie zdobył Oskara w kategorii dokument, w 2005, ponieważ przegrał z Marszem Pingwinów długo nie i opuszczało widza po wyjściu z kina. Ten sport jest tak bardzo brutalny, że aż nie pasuje do paralityków, można pomyśleć. Na specjalnie tunigowanych wózkach zawodnicy zderzają się, faulują i przewracają.Natomiast podczas meczu są 100% sprawni, są niezawodni, są mistrzami.
Jednym z producentów dokumentu jest muzyczna stacja MTV, dlatego też stylistycznie film przypomina emitowane na jej antenie teledysk. Autorzy postanowili „podrasować’ swój obraz dobrą muzyka i dynamicznymi ujęciami.
Mało, kto wie, że co czwartek w Sali sportowej WOSiR na Stegnach, można zobaczyć „ w realu” prawdziwych rugbistów na wózkach. Poczuć adrenalinę jak w filmie i przeżyć sportowe emocje na żywo. Mamy nad Wisła swoich własnych „skurczybyków” zwanych FOUR KINGS!
W chwili obecnej Sekcja Sportowa liczy 23 zawodników, w tym 7 zawodników Reprezentacji Polski - uczestników ME’2009 i 2011 oraz MŚ’ 2010
Trenerem Sekcji Sportowej jest jeden z najbardziej doświadczonych zawodników w Polsce, wieloletni reprezentant kraju– Tomasz Bidul.
Geneza rugby on wheelchair pochodzi z Kanady, z miasta Winnipeg. Dwie osoby: Duncan Campbell i Jerry Terwin to byli zawodnicy koszykówki na wózkach, którzy jako tetraplegicy mieli trudności ze zrealizowaniem swoich sportowych ambicji w tej dyscyplinie sportu osób niepełnosprawnych, więc postanowili wymyślić grę dla osób z porażeniem czterokończynowym (tetraplegią).Kanadyjczycy nazwali grę właśnie "murderball”.
Do Polski Rugby na Wózkach (RnW) dotarło ze Szwecji za pośrednictwem Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. W 1998 roku P9lska wzięła udział w World Wheelchair Games w Anglii i uzyskała kwalifikacje do Mistrzostw Europy. W tym samym roku pojawiły się w Polsce pierwsze sportowe wózki do rugby - do tej pory zawodnicy trenowali na standardowych wózkach aktywnych, a na turniejach startowali na wózkach pożyczonych od rywali. W Mistrzostwach Europy zajęliśmy 10 miejsce.
Trzymamy kciuki za kolejne sukcesy!
wtorek, 7 sierpnia 2012
Imieniny Pertti Kurikka - Punk’s not dead!
29 lipca zakończył się 12. Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-mobile Nowe Horyzonty. W ramach Międzynarodowego Konkursu Filmy o Sztuce odbyły się dwie projekcje filmu „Zespół punka” (The Punk Syndrome / Kovasikajuttu, Finlandia 2012) autorstwa Jukki Kärkkäinena i Jani-Petteri Passi.
Dokument opowiada historię fińskiego zespołu punkowego Imieniny Pertti Kurikka (Pertti Kurikan Nimipäivät), w skład którego wchodzą:
Pertti Kurikka - gitara
Kari Aalto - wokal
Sami Helle - bas
Toni Välitalo - perkusja
Widz podąża za bohaterami, których kariera muzyczna nabiera rozpędu. Kamera towarzyszy zespołowi od etapu tworzenia muzyki i tekstów piosenek poprzez żmudne próby i koncerty dla garstki widzów aż po wydanie pierwszego winyla i małą zagraniczną trasę koncertową. Jesteśmy także świadkami wewnętrznych tarć i sporów między członkami zespołu, z których każdy jest indywidualistą i próbuje w możliwie najmocniejszy sposób zaznaczyć swoją niezależność. Szczególnie ostry konflikt obserwujemy pomiędzy wokalistą, Kari Aalto i basistą, Sami Helle. Kiedy złość i frustracja sięgają zenitu Kari podczas próby brawurowo wykonuje improwizowany protest song o pedikiurzystkach. Muzycy co chwilę pokazują nam swoje punkowe, buntownicze oblicze. Nie zgadzają się z zastaną rzeczywistością, stale ją kwestionując i z uporem podążając wybraną przez siebie drogą. Widz ma szansę podziwiać ich bezkompromisowość widoczną zarówno w muzyce, jak i w życiu prywatnym. Bez oporów, choć czasem z odrobiną lęku rzucają wyzwanie społeczeństwu i jego normom. Wykrzykują swoje głośne NIE! po pierwsze jako zespół punkowy, po drugie jako zespół, którego członkowie odbiegają od powszechnie przyjętej normy. W grupie Imieniny Pertti Kurikka współistnieją i wzajemnie się zazębiają dwa obszary zepchnięte na margines „normalnego”, jasno i schematycznie określonego społeczeństwa. Po pierwsze jest to strefa muzyki punkowej, która od początku swego istnienia kwestionowała zastany stan rzeczy, poddawała go ostrej i bezkompromisowej krytyce i zachęcała do gwałtownej dekonstrukcji. Po drugie mamy do czynienia z obszarem osób z niepełnosprawnością intelektualną, które mają potrzeby i pragnienia tożsame z „normalną” częścią ludzkości, ale którym odmawia się możliwości realizacji tych potrzeb i samostanowienia. O ile przynależność do pierwszego ze zmarginalizowanych obszarów jest dobrowolna, o tyle usunięcie poza nawias społeczeństwa w drugim przypadku odbywa się bez woli samych zainteresowanych. Na taki stan rzeczy nie zgadzają się członkowie zespołu Imieniny Pertti Kurikka oraz osoby z nimi związane. Muzycy w każdym utworze wykrzykują swoją niezgodę na zastaną rzeczywistość i nie zgadzają się na odbieranie im możliwości wyboru i swobodnego decydowania o sobie.
Film „Zespół punka” pokazywany jest obecnie na festiwalach filmowych w Finlandii i poza nią. Mieli go także okazję zobaczyć uczestnicy 12. MFF Nowe Horyzonty we Wrocławiu. Projekcja w dniu 25 lipca odbyła się przy pełnej sali, a seans przerywały salwy śmiechu oraz pomruki uznania. W niedzielę, na zamknięcie festiwalu ogłoszono wyniki poszczególnych konkursów. Decyzją międzynarodowego Jury w składzie: Zbigniew Libera, James Benning, Susanne Sachse, Rebecca De Pas i Sean Farnel w Międzynarodowym Konkursie Filmy o Sztuce zwyciężył film „Zespół punka” otrzymując jednocześnie nagrodę 10 000 euro.
Hurjasti onnea!
Zapraszamy do odwiedzenia strony zespołu i filmu:
http://kovasikajuttu.fi/en/
http://www.facebook.com/thepunksyndrome
wtorek, 10 lipca 2012
SUPERINWALIDA
Tak oto w dużym uproszczeniu przedstawia się drugi nurt myślenia o osobach z niepełnosprawnością, pokazywani są oni, jako super bohaterowie lub super sprawni i wyjątkowi. Telewizja lubuje się w emitowaniu programów o heroicznych, sportowych wysiłkach osób z niepełnosprawnością, które pokazują: • jak zdobyć góry będąc niewidomym (Paweł Urbański - niewidomy, który został informatykiem i zdobywa najwyższe góry świata), • jak przebiec maraton bez nóg (Bob Wieland, amerykański weteran, który stracił obie nogi podczas wojny w Wietnamie. Ukończył on Maraton Nowojorski w 1986 i 1987 roku. Poruszał się naprzód sunąc na rękach. Pokonanie trasy maratonu w 1986 roku zajęło mu 98 godzin 48 minut 17 sekund), • jak pływać bez rąk (50-letni Francuz Thierry Corbalan, który stracił w wypadku obie ręce, przepłynął Cieśninę Świętego Bonifacego z Sardynii na Korsykę). Ma to rzekomo pomóc w oswojeniu z problemami osób niepełnosprawnych, ale kreowanie ich na „super inwalidę” raczej pogłębia przepaść między prawdą, a stereotypem. W mediach przypisuje się bohaterom niepełnosprawnym nadludzkie cechy, obdarza się ich niezwykłymi zdolnościami. Istnieje obiegowa opinia na temat osób z autyzmem, w myśl której posiadają one jakiś szósty zmysł. Niewidomi genialnie słyszą, osoby z chorobą psychiczną mają wybitne osiągnięcia matematyczne, niskorośli zaś posiadają wspaniałe poczucie humoru i jakby urodzili się komikami…zespół Downa to doskonałe poczucie rytmu, niepełnosprawni intelektualnie to osoby o gołębim sercu i większej wrażliwości.
W BBC wyemitowano dokument o biegaczu Chrisie, byłym żołnierzu po stracie nogi, który samotnie pokonywał dystans w Dolinie Śmierci w Kalifornii przy temperaturze 57°C. Chris biegł z prototypem protezy i oczywiście program ukazał go, jako bohatera-nad człowieka. Wziął udział w zabójczym wyścigu ze swoimi słabościami i za to należy go podziwiać. Po emisji pojawiły się jednak głosy osób bez nóg, które przyznały, że o wiele bardziej wolałyby być pokazane w sytuacjach zwykłych, takich jak pełnosprawni. Materiałów pokazujących osoby z niepełnosprawnością, jako zwyczajnych ludzi żyjących jak inni jest niewiele. W społeczeństwie utrwala się, więc obraz niepełnosprawnych żyjących „w innym świecie”. Skoro są inni i niezwykli, to trzeba o nich mówić w szczególny sposób. Na pierwszy plan nigdy nie wysuwa się realny problem, ale „dokonanie”, za którym nie stoi już żywa osoba. Co zrobić z osobami niepełnosprawnymi, jeśli osiągają tzw. normalne zawodowe sukcesy, w sporcie lub innych dziedzinach? Pojawia się problem, bo komunikat może być niejasny. Nie można ani biadolić ani robić z nich super inwalidów, ze względu na sławę i profesjonalizm. W sporcie MMA (mieszanych sztukach walki) w USA występuje 25-letni Nick Newell, który nie ma wykształconej lewej reki, więc walczy w zasadzie tylko prawą. Radzi sobie dobrze, nie przegrał żadnej ze 159 stoczonych walk. Co najważniejsze, nie kwalifikują go do konkurencji „mieszane sztuki walki niepełnosprawnych”, co zakrawałoby chyba na kpinę.
Podobnie jak Bethany Meilani Hamilton, gwiazda surfingu, której w wieku 13 lat rekin odgryzł, w zasadzie całe, przedramię. Bethany nie tylko wróciła po wypadku do sportu, ale została wielokrotnie mistrzynią Hawajów w surfingu i przeszła na zawodowstwo. Tenisistka stołowa Natalia Partyka (urodziła się bez prawego przedramienia) jest jedyną oprócz niepełnosprawnej zawodniczki z RPA Natalie du Toit, która wystąpiła podczas IO w Pekinie 2008. Partyka rywalizuje w zawodach z pełnosprawnymi zawodniczkami i stała się numer jeden zapomnianego trochę tenisa stołowego w naszym kraju. W naszych programach informacyjnych nie ma zbyt wielu osób z grupą inwalidzką, ale np. w redakcji Panoramy pracuje Mariusz Szewczak. Niepełnosprawność nie była dla niego przeszkodą na studiach dziennikarskich w Gdyni i praktyce w lokalnym radiu. Ze swojej niepełnosprawności nie zrobił tarczy i wizytówki, raczej mówi o tym niechętnie. Z pewnością jednak dostał wiele propozycji od talk-show w stylu Ewy Drzyzgi, żeby wystąpić, jako „niezłomny” i opowiedzieć, że radzi sobie POMIMO przeciwności losu, bo jest taki niesamowity i wyjątkowy. Na wizji na co dzień nie widać wózka, na którym porusza się Mariusz, odsłony dokonuje się zazwyczaj w grudniu, w światowy dzień osób niepełnosprawnych. Wtedy telewizja chwali się „nabytkiem” z orzeczeniem.
Przykłady spełnionych i szczęśliwych osób niepełnosprawnych możemy mnożyć w świecie mediów.Czy Heather Mills, byłą żonę Paula McArthneya nazywamy kobietą bez nogi, amputantką lub inwalidką? Raczej nie, prawda? W kontekście Heather są używane inne terminy: modelka, businesswoman, celebrytka, a nawet „ta zdzira”, bo chce zabrać byłemu Beatlesowi pół majątku. Te same określenia stosowane są do innych znanych osób, o których głośno w prasie. Heather Mills wystąpiła także w rewii Taniec z Gwiazdami oraz Gwiazdy tańczą na lodzie. Jej występ poprzedzały żmudne przygotowania, co jak wiadomo nie mogło być łatwe nawet dla osoby z kompletem kończyn dolnych. W każdym razie można ją nazwać super inwalidą, ale jakoś tak niesmacznie to brzmi. Osobowość i inne dokonania przyćmiły fakt, że Heather jest niepełnosprawna, więc ta cecha charakteryzującą ją, w jakiś sposób, jako jedna w wielu, zeszła na dalszy plan. To powinna być właśnie społeczna i medialna norma.
środa, 20 czerwca 2012
UWAGA NIEPEŁNOSPRAWNY!
UWAGA NIEPEŁNOSPRAWNY!
Nie wyłączaj telewizora.
UWAGA NIEPEŁNOSPRAWNY!
Nie wyłączaj telewizora.
Zaczynamy cykl ,w którym przyjrzymy się bliżej obecności osób niepełnosprawnych
w mediach ,szczególnie wizerunkowi telewizyjnemu i filmowemu .Warto przeanalizować, co kryje się w kadrze i za kadrem.
Przeciętny człowiek słysząc słowo niepełnosprawny wyobraża sobie osobę na wózku lub mającą problemy z poruszaniem się. Czasem widuje na ulicy niewidomych lub niedosłyszących, osoby z zespołem Downa lub osoby z porażeniem mózgowym.
Nie jest to widok bardzo częsty, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie dotknięci niepełnosprawnością jakiegokolwiek stopnia wychodzą rzadko, napotykając niedostosowane budynki, ulice, urzędy, pojazdy komunikacji miejskiej.
Skoro nic nie wiemy o życiu 28, 8% obywateli legitymujących się orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności ,w jaki sposób ma zacząć się proces integracji? Czy nie jest tak, że jeśli nie widać „czegoś” to znaczy, że to nie istnieje? Albo gorzej, jeśli nie znamy to się ”tego czegoś” boimy?
A może, jeśli nie pokazują tego w telewizorze?
UWAGA NIEPEŁNOSPRAWNY! Nie wyłączaj telewizora. Zaczynamy cykl, w którym przyjrzymy się bliżej obecności osób niepełnosprawnych w mediach, szczególnie wizerunkowi telewizyjnemu i filmowemu. Warto przeanalizować, co kryje się w kadrze i za kadrem. Przeciętny człowiek słysząc słowo niepełnosprawny wyobraża sobie osobę na wózku lub mającą problemy z poruszaniem się. Czasem widuje na ulicy niewidomych lub niedosłyszących, osoby z zespołem Downa lub osoby z porażeniem mózgowym. Nie jest to widok bardzo częsty, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie dotknięci niepełnosprawnością jakiegokolwiek stopnia wychodzą rzadko, napotykając niedostosowane budynki, ulice, urzędy, pojazdy komunikacji miejskiej. Skoro nic nie wiemy o życiu 28,8% obywateli legitymujących się orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, w jaki sposób ma zacząć się proces integracji? Czy nie jest tak, że jeśli nie widać „czegoś” to znaczy, że to nie istnieje? Albo gorzej, jeśli nie znamy to się „tego czegoś” boimy? A może, jeśli nie pokazują tego w telewizorze? Najwyraźniej, czemu nie ma się co dziwić, większość czerpie wiadomości z telewizji oraz kolorowej prasy, a także opiera się na wrośniętych w kulturę, krzywdzących stereotypach. Obraz ON w mediach nadal pozostawia wiele do życzenia, jest tendencyjny. Epatowanie albo koniecznością pomocy dla fundacji zajmujących się ON, w którym to obrazie osoba niepełnosprawna jest zawsze potrzebująca i skazana na pomoc zdrowego społeczeństwa albo pokazywanie niby przebojowych i świetnie wykształconych ON w kampaniach dla pracodawców to jakby dwa główne nurty przekazu medialnego w kontekście niepełnosprawności. „-W mediach osoby niepełnosprawne pokazuje się w dwóch wymiarach – twierdzi Bartosz Szpurek, dziennikarz TVN – Albo jako osobę biedną, godną pożałowania, która nie ma pracy, żyje ze skromnej renty, czyli jest nieudacznikiem, który wymaga pomocy, albo jako wielkiego bohatera, który odnosi sukcesy, uprawia jakąś dyscyplinę sportową i zdobywa medale, pracuje, ma swoją firmę. Są to więc dwie skrajności”. Reklama społeczna o zatrudnieniu tak skutecznie oddziałuje na tzw. „normalnych”, że gotowi połamać sobie nogi lub ręce, żeby dostać fantastyczne stanowisko pracy przygotowane dla osób z orzeczeniem lekarskim, nie wiedząc, że kilkadziesiąt procent ofert oscyluje poniżej najniższej pensji krajowej. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zaczęto zmieniać podejście do niepełnosprawności w myśl zasady o niedyskryminacji. ON pojawiły się, zatem na srebrnym ekranie, jako bohaterowie seriali czy programów publicystycznych. W każdej niemalże społeczności serialowej pojawił się niepełnosprawny, ale dość stereotypowo pojmowany - przede wszystkim na wózku. Owi serialowi bohaterowie nie maja problemów życiowych z wyjściem z domu, są świetnie wykształceni, mają dobrą pracę i samochód np. postać Norberta z „M jak Miłość”, który jest zdolny po wypadku prowadzić normalne życie i spłodzić potomka. Z kolei Łukasz z serialu „Samo życie”, mimo iż jest sfrustrowanym dzieckiem bogatego redaktora gazety i użala się nad sobą, to świetnie sobie radzi jeżdżąc taksówkami po Warszawie wszędzie, gdzie chce. Oczywiście za pieniądze ojca. Gdyby musiał płacić z renty inwalidzkiej, prawdopodobnie starczyłoby mu na dwukrotny przejazd.
W „Barwach szczęścia” natomiast występuje postać samotnej matki nastolatki, również na wózku, która jest zgorzkniała wobec świata. Jedynym jej problemem jest wstyd przed wyjściem na ulicę, nie brak przyjaciół, pieniędzy czy obecność barier architektonicznych. Sama zamyka się w skorupie własnego świata, a społeczeństwo bardzo chce ją zaakceptować. W „Pierwszej miłości” z kolei mamy postać niewidomego dziennikarza, oczywiście omdlewająco przystojnego, o aksamitnym głosie. Zakochuje się w nim główna bohaterka.
Żadna z tych osób nie jest zwyczajna. To jeden z kierunków myślenia o osobach niepełnosprawnych, według którego mimo swojego kalectwa posiadają oni wyjątkowe cechy lub nadprzyrodzone talenty. Nie mogą być po prostu ludźmi, ale brak sprawności nadrabiają super zdolnościami.
Media kochają np. Jasia Melę, który utracił nogę i rękę, ale zdobył oba bieguny polarne. Szkoda, że nie wiemy jak Jaś radzi sobie w prywatnym życiu za kulisami, jako zwyczajny człowiek.
Chyba najbardziej znaną Polakom postacią niepełnosprawnej osoby jest „Maciuś Klanu” chłopak z zespołem Downa. To zwykły chłopiec, mający akurat najbardziej normalne życie ze wszystkich przytoczonych przykładów. W latach 90-tych podobną postacią był Corky Tatcher, prawdopodobnie pierwowzór naszego Maćka, z serialu „Dzień za dniem.” Jego postać uczyła amerykańskie społeczeństwo przyzwyczajania się, że osoby z zespołem Downa czy w ogóle niepełnosprawne, są tak samo częścią rodziny, lokalnej społeczności jak wszyscy i maja prawo dostępu do tych samych rzeczy, co inni.
„Specjalista ds. wizerunku niepełnosprawnych i producent BBC Elsbeth Morrison zwróciła uwagę na język i słownictwo w niektórych materiałach filmowych o niepełnosprawności. Niekiedy ton głosu jest tak poważny, że sam zdaje się mówić: jakie to okropne, jakie to straszne - powiedziała. Tymczasem, jej zdaniem, materiały dotyczące niepełnosprawności powinny zostać włączone do innych, nie powinny się wyróżniać.”
(cytat pochodzi z artykułu "Niepełnosprawni w mediach: fakty i mity",www.wp.pl)
Właśnie!
A powyżej odcinek, w którym wspomnainy Corky uczy się jeździć autem,jak każdy nastolatek w USA po skończeniu 16 roku życia…
UWAGA NIEPEŁNOSPRAWNY! Nie wyłączaj telewizora. Zaczynamy cykl, w którym przyjrzymy się bliżej obecności osób niepełnosprawnych w mediach, szczególnie wizerunkowi telewizyjnemu i filmowemu. Warto przeanalizować, co kryje się w kadrze i za kadrem. Przeciętny człowiek słysząc słowo niepełnosprawny wyobraża sobie osobę na wózku lub mającą problemy z poruszaniem się. Czasem widuje na ulicy niewidomych lub niedosłyszących, osoby z zespołem Downa lub osoby z porażeniem mózgowym. Nie jest to widok bardzo częsty, szczególnie w mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie dotknięci niepełnosprawnością jakiegokolwiek stopnia wychodzą rzadko, napotykając niedostosowane budynki, ulice, urzędy, pojazdy komunikacji miejskiej. Skoro nic nie wiemy o życiu 28,8% obywateli legitymujących się orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, w jaki sposób ma zacząć się proces integracji? Czy nie jest tak, że jeśli nie widać „czegoś” to znaczy, że to nie istnieje? Albo gorzej, jeśli nie znamy to się „tego czegoś” boimy? A może, jeśli nie pokazują tego w telewizorze? Najwyraźniej, czemu nie ma się co dziwić, większość czerpie wiadomości z telewizji oraz kolorowej prasy, a także opiera się na wrośniętych w kulturę, krzywdzących stereotypach. Obraz ON w mediach nadal pozostawia wiele do życzenia, jest tendencyjny. Epatowanie albo koniecznością pomocy dla fundacji zajmujących się ON, w którym to obrazie osoba niepełnosprawna jest zawsze potrzebująca i skazana na pomoc zdrowego społeczeństwa albo pokazywanie niby przebojowych i świetnie wykształconych ON w kampaniach dla pracodawców to jakby dwa główne nurty przekazu medialnego w kontekście niepełnosprawności. „-W mediach osoby niepełnosprawne pokazuje się w dwóch wymiarach – twierdzi Bartosz Szpurek, dziennikarz TVN – Albo jako osobę biedną, godną pożałowania, która nie ma pracy, żyje ze skromnej renty, czyli jest nieudacznikiem, który wymaga pomocy, albo jako wielkiego bohatera, który odnosi sukcesy, uprawia jakąś dyscyplinę sportową i zdobywa medale, pracuje, ma swoją firmę. Są to więc dwie skrajności”. Reklama społeczna o zatrudnieniu tak skutecznie oddziałuje na tzw. „normalnych”, że gotowi połamać sobie nogi lub ręce, żeby dostać fantastyczne stanowisko pracy przygotowane dla osób z orzeczeniem lekarskim, nie wiedząc, że kilkadziesiąt procent ofert oscyluje poniżej najniższej pensji krajowej. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zaczęto zmieniać podejście do niepełnosprawności w myśl zasady o niedyskryminacji. ON pojawiły się, zatem na srebrnym ekranie, jako bohaterowie seriali czy programów publicystycznych. W każdej niemalże społeczności serialowej pojawił się niepełnosprawny, ale dość stereotypowo pojmowany - przede wszystkim na wózku. Owi serialowi bohaterowie nie maja problemów życiowych z wyjściem z domu, są świetnie wykształceni, mają dobrą pracę i samochód np. postać Norberta z „M jak Miłość”, który jest zdolny po wypadku prowadzić normalne życie i spłodzić potomka. Z kolei Łukasz z serialu „Samo życie”, mimo iż jest sfrustrowanym dzieckiem bogatego redaktora gazety i użala się nad sobą, to świetnie sobie radzi jeżdżąc taksówkami po Warszawie wszędzie, gdzie chce. Oczywiście za pieniądze ojca. Gdyby musiał płacić z renty inwalidzkiej, prawdopodobnie starczyłoby mu na dwukrotny przejazd.
W „Barwach szczęścia” natomiast występuje postać samotnej matki nastolatki, również na wózku, która jest zgorzkniała wobec świata. Jedynym jej problemem jest wstyd przed wyjściem na ulicę, nie brak przyjaciół, pieniędzy czy obecność barier architektonicznych. Sama zamyka się w skorupie własnego świata, a społeczeństwo bardzo chce ją zaakceptować. W „Pierwszej miłości” z kolei mamy postać niewidomego dziennikarza, oczywiście omdlewająco przystojnego, o aksamitnym głosie. Zakochuje się w nim główna bohaterka.
Żadna z tych osób nie jest zwyczajna. To jeden z kierunków myślenia o osobach niepełnosprawnych, według którego mimo swojego kalectwa posiadają oni wyjątkowe cechy lub nadprzyrodzone talenty. Nie mogą być po prostu ludźmi, ale brak sprawności nadrabiają super zdolnościami.
Media kochają np. Jasia Melę, który utracił nogę i rękę, ale zdobył oba bieguny polarne. Szkoda, że nie wiemy jak Jaś radzi sobie w prywatnym życiu za kulisami, jako zwyczajny człowiek.
Chyba najbardziej znaną Polakom postacią niepełnosprawnej osoby jest „Maciuś Klanu” chłopak z zespołem Downa. To zwykły chłopiec, mający akurat najbardziej normalne życie ze wszystkich przytoczonych przykładów. W latach 90-tych podobną postacią był Corky Tatcher, prawdopodobnie pierwowzór naszego Maćka, z serialu „Dzień za dniem.” Jego postać uczyła amerykańskie społeczeństwo przyzwyczajania się, że osoby z zespołem Downa czy w ogóle niepełnosprawne, są tak samo częścią rodziny, lokalnej społeczności jak wszyscy i maja prawo dostępu do tych samych rzeczy, co inni.
„Specjalista ds. wizerunku niepełnosprawnych i producent BBC Elsbeth Morrison zwróciła uwagę na język i słownictwo w niektórych materiałach filmowych o niepełnosprawności. Niekiedy ton głosu jest tak poważny, że sam zdaje się mówić: jakie to okropne, jakie to straszne - powiedziała. Tymczasem, jej zdaniem, materiały dotyczące niepełnosprawności powinny zostać włączone do innych, nie powinny się wyróżniać.”
(cytat pochodzi z artykułu "Niepełnosprawni w mediach: fakty i mity",www.wp.pl)
Właśnie!
A powyżej odcinek, w którym wspomnainy Corky uczy się jeździć autem,jak każdy nastolatek w USA po skończeniu 16 roku życia…
środa, 30 maja 2012
Le Palais Idéal de Ferdinand Cheval
O tym, że art brut to nie tylko zjawisko w malarstwie będziemy Was chcieli przekonać w przyszłym miesiącu, podczas przeglądu filmowego o twórcach tego arcyciekawego nurtu sztuki współczesnej.
Planujemy projekcję filmów dokumentalnych i fabularnych, które przybliżą sylwetki artystów polskich i zagranicznych.
Główne zamierzenie naszego projektu to pokazać różnorodność, barwność, pomysłowość arbrutowców.
Jedną takich kolorowych postaci jest Ferdynand Cheval, zwany listonoszem.
Żył w Charmes-sur-l'Herbasse, Drôme, w latach 1836-1924.
33 lata pracował na poczcie. W tym czasie również oddawał się bardzo ciekawej aktywności, jaką było znoszenie kamieni.Początkowo nosił kamienie w kieszeniach, potem w koszyku, a potem na taczkach. Często pracował nocą, mimo kpin sąsiadów uznających go za wariata.
Po co listonosz znosił te wszystkie kamienie? Zbudował jedno z najwspanialszych, trwałych dzieł architektury prymitywnej, czyli Pałac idealny. Cheval pracował nad nim od 1879 roku. Pałac stoi w Hauterives.
Chciał spocząć w pałacu po śmierci, ale nie było to możliwe ze względów prawnych.
Pałac jest mieszanką różnych stylów, sięgających od Biblii aż po mitologię hinduską. Cheval przeglądał kolorowe pisma przyrodnicze i geograficzne, które nosił w swojej torbie listonosza. Z nich czerpał wiedzę na temat świata, budowli, architektury.
Po prawej stronie pałacu znajduje się napis: "Travail d'un seul homme" (Praca jednego człowieka) oraz "Défense de rien toucher" (Niczego nie ruszać).
Jego praca zyskała uznanie jeszcze przed śmiercią. Ferdynand Cheval został doceniony między innymi ze strony takich osobowości jak krytyk surrealistyczny, André Breton, Pablo Picasso a nawet pisarki Anaïs Nin, która upamiętniła pracę Chevala w jednym ze swoich esejów.
W roku 1969 André Malraux, Minister Kultury, uznał oficjalnie Pałac za zabytek kultury i objął go ochroną państwa. Pałac Chevala można zwiedzać codziennie oprócz Bożego Narodzenia i Nowego Roku.
Cheval stał się prawdopodobni pierwowzorem postaci Denny'ego w powieści "Choke" Chucka Palahniuka (2001), który zbiera kamienie, potem buduje z nich dom swoich marzeń.
Podobne zagospodarowanie przestrzeni miejskiej w sposób prywatny, budowanie domów według własnych projektów i używanie do tego celu ,z materiałów z odrzutu ma miejsce w brazylijskich fawelach oraz afrykańskich czy indyjskich slumsach. Czy zatem ludzie, którzy po prostu stawiają domy, żeby przetrwać również są architektonicznymi artbrutowcami?Zdobią swoje obejścia mieszanką religijno-etniczo-uliczną,czasem komentarzami do sytuacji politycznej,swoimi marzeniami o lepszym życiu, obsesjami.
Jeśli to domy marzeń jak, pałac idealny, to chyba tak?
czwartek, 10 maja 2012
OTO JA .UKRYTA TWARZ SZTUKI
Tak było na wernisażu
20 kwietnia 2012 roku w naszym centrum.
Wystawa aktualnie "przeprowadziła się" do galerii V9 i jest dostępna do 7 maja.
Nam pozostały fotki...
oraz oczekiwanie na kolejne wydarzenie w czerwcu,
czyli przegląd filmów o art brut połączony z panelem dyskusyjnym.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








